|
Najwyższe wygrane w
historii Totalizatora Sportowego
Poniżej
przedstawiamy dwadzieścia najwyższych wygranych w historii
Totalizatora Sportowego, miasto w którym został złożony szczęśliwy
kupon, datę losowania, numer kolektury oraz nazwę gry.
Dane aktualne
do końca listopada 1998 r.
1.
Andrychów 21.10.98 r.
kolektura 2/254 3 miliony
006 tysięcy DL
2. Raciąż
21.11.98 r. kolektura 1/104
2 miliony 857 tysięcy DL
3-5. Kraków
10.10.98 r. kolektura 2/44
2 miliony 065 tysięcy
DL
3-5. Łódź
10.10.98 r. kolektura 5/146
2 miliony 065 tysięcy
DL
3-5. Rumia
10.10.98 r. kolektura
8/131 2 miliony 065 tysięcy
DL
6.
Legnica
30.09.98 r. kolektura
4/15 2 miliony
039 tysięcy TSzN
7.
Zawiercie
6.06.98 r. kolektura
3/514 2 miliony 034 tysięcy
DL
8. Gdańsk
7.11.98 r.
kolektura 8/224 1 milion 921
tysięcy
DL
9. Wrocław
28.11.98r. kolektura
4/308 1 milion 907 tysięcy
DL
10.
Opole
11.05.98 r. kolektura
13/55 1 milion 816 tysięcy
TSzN
11. Grójec
20.12.97 r. kolektura
1/348 1 milion 598 tysięcy
DL
12-13.
Kutno 13.12.97 r.
kolektura 5/63 1
milion 493 tysiące
DL
12-13. Poznań
13.13.97 r. kolektura
6/226 1 milion 493 tysiące
DL
14.
Szczecin 19.03.97
r. kolektura
15/51 1 milion 471 tysiące
DL
15. Łódź
8.11.97 r.
kolektura 5/3
1 milion 467 tysięcy
DL
16. Częstochowa
15.11.97 r. kolektura 5/276
1 milion 426 tysiące
DL
17. Kraków
11.07.98 r. kolektura
2/63 1 milion 335
tysięcy
DL
18-20.
Warszawa 11.03.98 r.
kolektura 1/496 1 milion 331
tysięcy
DL
18-20. Kraków
11.03.98 r. kolektura
2/11 1 milion
331 tysięcy
DL
18-20. Moszczenica 11.03.98
r. kolektura 5/43
1 milion 331 tysięcy
DL
CZEKAJĄC NA
KOLEJNĄ SZÓSTKĘ
Przypadkowe
wygrane
Za jednym
zamachem, trochę zresztą przez przypadek, pan Franciszek
Szpucha stał się tysięcznym i tysiąc pierwszym miliarderem w
historii Totalizatora Sportowego. Dwie wygrane dały mu w sumie
piękną kwotę 1.043.020, czyli ponad dziesięć miliardów
starych złotych. Wypełnił kiedyś kupony, Expres Lotka na
osiem skreśleń i Dużego Lotka na dziewięć. Gdy nadawał je
w swojej kolekturze w Nakle, u pana Jana Richtera, ten zwrócił
mu uwagę, że przez pomyłkę obydwa oznakował na Dużego
Lotka. Po chwili zastanowienia, pan Franciszek postanowił
niczego nie zmieniać. I był to chyba sygnał z niebios, gdyż
na obydwu własnoręcznie skreślił szóstki. A były to jedyne
dwie szóstki w tym losowaniu.
Kontakt z
mediami
Jeszcze większą
chyba sensacją był fakt, iż pan Franciszek zdecydował się
pokazać swoją twarz całej Polsce. Nie obawiał się podzielić
radością z dziennikarzami prasy, radia i telewizji, którym
opowiedział o swoich planach na przyszłość. Gdy kilka miesięcy
po wygranej dziennikarze odwiedzili go w jego gospodarstwie,
jeszcze nic nie wskazywało na to, iż mieszka tam autentyczny
miliarder. Trwał remont starego domu, z czym gospodarz chciał
się uwinąć jak najszybciej, czekał go bowiem ślub najmłodszej
córki.
Ponowna wizyta
u zwycięzcy
Kilka miesięcy
później dziennikarze ponownie odwiedzili pana Franciszka. Na
pierwszy rzut oka wyglądało na to, że zmieniło się tam
niewiele. Jaskrawa czerwona dachówka remontowanego domu z
daleka przykuwała wzrok. Na podwórzu, tak jak przed kilkoma
miesiącami, kręcili się robotnicy. Zasadniczą zmianę widać
było dopiero po przekroczeniu progu. Tam czekał gości widok
rodem z zachodniego żurnala, kuchnia, salon, hol i sypialnie
wykończone i umeblowane z wielkim przepychem i smakiem. Dumna z
męża pani Krystyna zdradziła, iż wszystko to zaprojektował
pan Franciszek.
Wydatki
W samą kuchnię
włożył prawie pół miliarda starych złotych. Cały remont
pochłonął równo połowę wygranej. Do tego doliczyć trzeba
zakup trzech samochodów (dla siebie i dwóch córek) oraz ciągników.
Dużo kosztował też ślub córki Jolanty, zorganizowany prawie
na sto dwadzieścia osób. Dumny ojciec pochwalił się, że
impreza była udana, a co ważniejsze, udane jest małżeństwo.
Pan Franciszek niedługo zostanie dziadkiem.
Nadzieje na
ponowne wygrane
Jednym z
pierwszych zakupów, jakie zrobił zwycięzca, był komputer. W
czasie remontu domu, zapakowany w pudle, spoczywał w stodole.
Teraz stoi w rogu salonu, w “miejscu pracy” gospodarza. Pan
Franciszek skończył stugodzinny kurs komputerowy w Nakle, dzięki
czemu może nie tylko obsługiwać urządzenie, lecz również
opracowywać własne systemy gry, na przykład system na Multi
Lotka.
Przez pierwsze
miesiące pan Franciszek codziennie rano zjawiał się w
kolekturze w Nakle, zostawiając plik kuponów na wszystkie możliwe
gry. Musiał jednak trochę zwolnić tempo, gdyż więcej
inwestował niż zdobywał, choć oczywiście zdarzały się
wygrane: trochę piątek w Dużym Lotku, siódemki i ósemki w
Multi Lotku.
Mimo sporego
zaangażowania w grę, nie zapomniał o gospodarstwie. Niedawno
obsadził dziesięć hektarów jęczmieniem. Ma podpisany
kontrakt z browarem. Zamierza również wraz z zięciem założyć
hodowlę świń.
Żona pana
Franciszka jest pełna optymizmu. Przy pożegnaniu zaprasza
dziennikarzy na wypadek trafienia przez męża następnej szóstki.
|